BORYS BOŁOTOW NAZYWANY „UKRAIŃSKIM CZARODZIEJEM – życiorys”- „CZŁOWIEK KTÓRY ODESŁAŁ NA ŚMIETNIK HISTORII MEDYCYNĘ ROCKEFELERA I JEGO BANDY”

Dopóki nie uczynisz nieświadomego – świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem.”  C.G.Jung

JEŚLI MOŻESZ PRZEKAŻ DAROWIZNĘ NA RZECZ POMOCY DZIECIOM ŚWIATA

Urodził się w 1930 roku w jednym z miasteczek Okręgu Ulianowskiego w rodzinie rosyjskiego robotnika. Już w piątej klasie okazało się, że dysponuje silnym biopolem. Jednak nie znano takiego słowa i dyrektor szkoły nazwał to hipnozą.

Mieszkańcy miasteczka zaczęli przychodzić do chłopca ze swoimi chorobami, on przykładał rękę do ich potylicy lub po prostu spoglądał w oczy i wielu było uzdrowionych. Lecz seanse trzeba było przerwać – zakazali ich „przedstawiciele” z Ulianowska.

W 1955 roku, kiedy Bołotow zakończył studia na uczelni elektrotechnicznej w Odessie i odbył obowiązkową służbę wojskową, zainteresował się możliwościami biopola, próbował je modelować i zrozumiał, że sam nim dysponuje.

Zaczął analizować inne sposoby leczenia, zrozumiał sekrety starożytnej medycyny tybetańskiej i ludowej, pojął możliwości ziół leczniczych i homeopatii.             

W 1961 roku zdał na aspiranturę moskiewską, w ciągu roku zdążył przejść cały trzyletni program edukacji, nawiązać znajomość z A. Sacharowem.                                                                                       

Obiecującego uczonego skierowano do stolicy, przydzielono mu dwupokojowe mieszkanie w pobliżu dworca Kurskiego, lecz ledwo wszedł do nowego mieszkania, jak w głowie wyraźnie zabrzmiał męski głos: „Natychmiast wyjedź z Moskwy!”.

Nakaz powtarzał się potem kilka razy. Nie chcąc żartować z niewidzialnymi siłami (zdarza się, że biorą pod opiekę szczególnie wybitnych mieszkańców Ziemi), Bołotow poprosił Ministra Łączności o skierowanie go dokądkolwiek. W ten sposób w 1962 roku znalazł się w Kijowie, gdzie dano mu do dyspozycji mieszkanie, i związał z tym miastem swój los.   

W 1963 roku Borys Wasyliewicz ze współpracownikami po raz pierwszy przeprowadził odwracalną reakcję jądrową rozkładu molibdenu prądem elektrycznym do postaci niobu i technetu. W 1964 roku obronił pracę doktorską i A. Sacharow interesując się jego ideą zimnej reakcji jądrowej, zaprosił kijowianina do siebie jako doktoranta. Niestety stanowiska doktorantów wkrótce zlikwidowano i Bołotow musiał zadowolić się pracą w Kijowskim Akademickim Instytucie Elektrodynamiki (1965).   

Przygotował pracę doktorską na temat stworzenia inteligentnego robota, który słyszy i rozmawia jak człowiek. Bołotow przeszedł stadium wstępnej obrony, lecz w 1970 roku zwolniono go „w związku z brakiem kwalifikacji do zajmowania określonego stanowiska”.

Brak kwalifikacji polegał na tym, że nazywał kierownictwo pozorantami naukowymi, obnażał finansowe machinacje wicedyrektora, a kiedy przed obroną doktoratu zaproponowano mu wstąpienie w szeregi partii, oświadczył, że partia prowadzi naród na manowce.           

Od tej chwili niezależnie od tego, gdzie pracował, do kierownictwa dzwoniono z wyższych instancji, a następnie z KGB i nakazywano zwolnienie. Szereg zwolnień i poszukiwanie nowej pracy odbywało się na tle wzrastającego zainteresowania jego opracowaniami ze strony firm zagranicznych.          

Jego praca doktorska początkowo była tajemnicą. Pomagał rodzinom obrońców praw człowieka, pisał ulotki z wezwaniem do usamodzielnienia się Ukrainy, gdyż uważał, że nie da się pokonać wszechmocnej biurokracji, dopóki kraj wchodzi w skład Związku Radzieckiego.

Wykładając na Politechnice (1970-1974), nie pozwalał sobie na rewolucyjne wypowiedzi przy studentach, a kierując laboratorium urządzeń laserowych w Instytucie Przemysłu Celulozowo-Papierowego (1975-1978), gdzie półlegalnie zajmował się procesami jądrowymi, postanowił dokonać rzeczy niezwykle cennej.

Wiosną 1977 roku ukończył 30-letnią pracę nad książką „Nieśmiertelność jest możliwa”, której maszynopis składał się z 13 tomów. W trzech z nich opisał dwa tysiące roślin leczniczych, sześć tysięcy przepisów sprzed tysiąca lat, metody leczenia nietradycyjnymi sposobami.                       

Jedna z tych książek nosiła tytuł: „Jak nie chorować i nie starzeć się”. Oryginalna koncepcja lecznicza autora zasadniczo różniła się zarówno od medycyny tradycyjnej, jak i od zaleceń Bragga i Scheltona.

Kwintesencję owej teorii Bołotow sformułował w postaci pięciu zasad, które niedawno zostały opublikowane w kilku gazetach. Jednak Borys Wasyliewicz nie ograniczał się do zagadnień młodości i długowieczności. Nieśmiertelność – dążenie wszystkich epok – oto co naprawdę fascynowało naukowca.

Bołotowska teoria nieśmiertelności bazuje na okresowym zastępowaniu co 40 lat „komórki – lidera”, która znajduje się w centrum ludzkiego organizmu, dwa palce poniżej pępka, i odpowiada za produkcję młodych komórek w organizmie.    

Człowiek starzeje się, ponieważ starzeje się ta komórka, a zastępować ją należy przez nową zapłodnioną komórkę jajową. Po każdej takiej zamianie wszystkie komórki organizmu będą powoli się regenerować.

Bołotow ustalił, że lider występuje w każdej populacji zwierząt i ludzi i jeśli nie dysponuje on właściwymi biopolami, to populacja rozpada się i ginie. Stado zmienia przywódcę, kiedy on starzeje się i nie może normalnie funkcjonować (było to pisane za życia Breżniewa!).

Obecnie nasze państwo rozpada się przez to, że wybieramy fikcyjnych liderów, których zarządzenia nie działają. W ten sposób książka nie była czysto medyczna. Zawierała filozofię, socjologię, a nawet fizykę jądrową.

Zanim własnym sumptem ją wydał, Bołotow wstawił myśli o niemożliwości zbudowania komunizmu, o przestępczym charakterze wojny w Afganistanie, o ignorancji polityki Partii Komunistycznej, o konieczności systemu dwupartyjnego i osobistej odpowiedzialności, o słuszności polskiej Solidarności.     

Nie był członkiem Akademii Nauk jak Sacharow i dobrze rozumiał, że nie ujdzie mu płazem to, na co pozwalał sobie akademik. Kiedy książka rozeszła się po całej Ukrainie, poproszono autora, by porzucił uczelnię. 

Na ostatniej posadzie (pół etatu listonosza – 30 rubli miesięcznie) utrzymał się tylko dziewięć miesięcy: zastraszony naczelnik poczty błagał go, by odszedł. Był rok 1981 i jedyne, co mu pozostało, to leczenie ludzi i podróżowanie po kraju z wykładami o nieśmiertelności.

W ciągu krótkiego czasu zyskał opinię lekarza cudotwórcy leczącego nawet raka. W 1982 roku KGB „zaopiekowało się” Bołotowem, nagrywając nawet jego rozmowy w taksówkach.                      

Właśnie wówczas pilnie wezwano Bołotowa do chorej na raka pacjentki w Picundzie. Głos w głowie ostrzegał: „Nie kupuj biletu na górną półkę w kuszetce!”. Lecz innego biletu nie było i musiał jechać właśnie na górnej półce. Ułożył się nogami w kierunku okna i postanowił nie spać.                       

Nieoczekiwanie otworzyły się drzwi, nieznajomy przyłożył do jego twarzy gazę nasyconą jakimś płynem, potem wyrzucił ją przez niedomknięte okno i wyszedł. Oddech zaczął ustawać, uzdrowiciel odwrócił się głową do okna, ku świeżemu powietrzu i przykrył się prześcieradłem.

Znowu pojawił się nieznajomy, dwukrotnie uderzył nożem tam, gdzie dopiero co znajdowała się pierś, i zniknął. W rzeczywistości zabójca trafił w nogę i zakrwawiony Bołotow spadł z kuszetki. Pokazał nam szramy na lewej nodze, które pozostały po operacji. 

Najprawdopodobniej akcję tę przeprowadziło KGB, a ponieważ nie powiodła się, 15 marca 1983 roku do jego mieszkania wtargnięto z piętnastogodzinnym przeszukaniem, skonfiskowano (i do tej pory nie zwrócono) 750 niezwykle wartościowych książek, a jego samego aresztowano i wywieziono do aresztu śledczego KGB.

Tam Bołotow spędził półtora roku, z którego około roku trwały ekspertyzy psychiatryczne w Kijowie i w Moskwie. Tortury, pobicia, dręczenie… W końcu uznano go za poczytalnego i w 1984 roku odbyła się rozprawa.

„Oszczerstwa rzucane na ustrój” w książce „Nieśmiertelność” wystarczyły tylko na dwa lata więzienia i dlatego przypisano mu jeszcze sześć lat za fikcyjne przestępstwa polegające na „bezprawnym uzdrawianiu” i „zaborze mienia” na sumę 2620 rubli – pensji, którą otrzymywał na przedostatniej posadzie (ośrodek obliczeniowy), mając zgodnie z umową nielimitowany czas pracy.   

Oczerniono go w prasie, żonę Nelli zwolniono „na własne życzenie” ze stanowiska docenta, a synowi odebrano mieszkanie. W więzieniu, aby poszczuć Bołotowa przestępcami, rozpuszczono plotkę, że zgwałcił własną córkę (której nigdy nie miał!).                                                                                              

Sytuacja stawała się groźna i na znak protestu Bołotow ze współosadzonym w 1986 roku, w dniu inauguracji XXVII Zjazdu Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego zbiegł równo w południe, znikając z zakładu karnego.

Kierownictwo zostało przez niego wcześniej uprzedzone, lecz nie uwierzyło, że ucieczka jest możliwa. Szukały ich tysiące żołnierzy, lecz uciekinierzy sami wrócili po tygodniu. Sąd dodał Bołotowowi dwa i pół roku kary więzienia. Był jednak również pozytywny efekt, gdyż przewieziono go do innego zakładu.        

Tam Borysowi Wasyliewiczowi udało się coś niemożliwego i nieprawdopodobnego: przeciągnął na swoją stronę część oficerów, uzyskał do dyspozycji niewielkie laboratorium, otrzymał zza murów konieczny sprzęt, zbudował reaktor jądrowy własnej konstrukcji i po raz pierwszy na świecie dokonał w nim zimnej (bez akceleratorów – synchrofazotronów) reakcji jądrowej z przekształceniem fosforu i ołowiu w inne pierwiastki chemiczne.

Równocześnie uzyskał setkę nowych, nieznanych nauce pierwiastków chemicznych. Próbki do analizy przesłano za pośrednictwem pojemnika na śmieci, śmieciarzowi zapłacono więzienną walutą – herbatą.     

Z więzienia Bołotow korespondował ze światem naukowym, wysyłał dokumentacje wynalazków, niektóre w czasie, gdy odbywał wyrok, zostały wdrożone w zakładach pracy.                                 

Został rehabilitowany z powodów politycznych w maju 1989 roku, lecz nadal siedział, odbywając wyrok z paragrafów kodeksu karnego. Był tak zaangażowany w pracę, że w dniu zakończenia wyroku poprosił o możliwość przebywania w więzieniu jeszcze kilka tygodni, by zakończyć doświadczenia. Jednak Nelli, która przyjechała po niego, stanowczo się temu sprzeciwiła.

16 maja 1990 roku na zebraniu założycielskim Akademii Rosyjskiej i Światowej Fundacji Pomocy Uczonym Nowatorom, Wynalazcom, Działaczom Kultury niedawny więzień wygłosił wykład na temat najważniejszego odkrycia swego życia – tablicy zawierającej ponad 10 tysięcy pierwiastków, w stosunku do której tablica Mendelejewa (nieco ponad 100 pierwiastków) stanowi jedynie szczególny przypadek.           

Te nowe, nieznane tradycyjnej chemii i fizyce jądrowej pierwiastki chemiczne (których próbkami dysponuje Bołotow) nazwano izosterami. Po wykładzie zgromadzenie bez wahania przyznało Borysowi Wasyliewiczowi honorowy tytuł „Akademika Ludowego”, które zostało potwierdzone na wielkim zebraniu w domu Gorbunowa.

Do tego odkrycia uczony był w stanie dojść jedynie drogą całkowitego
zignorowania fizyki, której naucza się w szkołach i na uczelniach. Odrzucił model atomu zaproponowany przez Bohra, odrzucił protony i neutrony, z których rzekomo składa się jądro. Zbyt wiele odkrytych przez różnych uczonych efektów nie pasowało do klasycznego schematu. Stworzył własny model budowy atomu, który pozwolił mu zaplanować ów zakończony w więzieniu eksperyment.

NIE ZNALAZŁEM W INTERNECIE PO 2015 ROKU ŻADNYCH WIADOMOŚCI NA TEMAT TEGO GENIALNEGO CZŁOWIEKA JESTEM PEŁEN OBAW O JEGO LOS!!!

NIECH STWÓRCA CHRONI PRZED EMISARIUSZAMI CIEMNYCH MOCY TEGO GENIALNEGO CZŁOWIEKA

Tagged , ,

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: